Zarządzanie ryzykiem jest jednym z najmodniejszych tematów ostatnich lat. Wszyscy tego potrzebują, wszyscy się w sumie na tym znają, no i wciąż wszyscy chcą o tym słuchać i czytać.
Zastanawiające jest jednak dlaczego, mimo tak zaawansowanych metodyk i narzędzi wciąż jest tak źle, organizacje wciąż ponoszą,często bezsensowne straty?

Jak zauważył podczas ostatniej konferencji w Mościbrodach prof. Mahari - jak to możliwe, że mimo posiadania tak wspaniałych, potężnych i doświadczonych profesjonalnych służb zajmujących się zarządzaniem ryzykiem, zatrudniających nawet takie osobistości jak laureatów narody Nobla, doszło do kryzysu finansowego w 2008 roku? Co się stało, czemu nie zadziałało zarządzanie ryzykiem?

Na te pytania nie odpowiem, mogę jednak zauważyć co nieco ze swojego podwórka - zarządzania ryzykami IT. Otóż coraz częściej można spotkać się z sytuacją, gdzie rzeczywistym celem działów zarządzania ryzykiem jest przeprowadzanie coraz to bardziej wymyślnych testów, kontrolowanie kolejnych obszarów działałności. Zarządzanie ryzykiem potrafi stać się celem samym w sobie - nie ważne po co - weryfikujmy, testujmy, dokonujmy pomiarów... Organizacje potrafią spędzać na tych analizach więcej czasu niż na rzeczywistej produkcji.
To nie o to chodzi!

Jakiś czas temu usłyszałem na spotkaniu termin "paralyze by analyze". Jak on mi się podoba, jak doskonale oddaje to,co spotkać można w wielu dużych firmach. Strach cokolwiek zrobić by nie spotkać się z zarzutem działań na szkodę spółki polegających na łamaniu opasłych regulaminów.

Zarządzanie ryzykiem jest potrzebne, ba - nawet niezbędne. Niemniej nie wolno zapominać o często zanikającej mikropłatności - o zdrowym rozsądku.
Pamiętajmy, że jednym z najważniejszych celów zarządzania ryzykiem jest umożliwienie świadomego podejmowania decyzji o akceptacji ryzyka. Biurokratyczne machiny wymagające wypełniania dziesiątków tabel i pisania gigantycznych ilości uzasadnień nie rozwijają biznesu lecz go hamują. Często bardzo skutecznie. Nie pozwólmy by ustalane przez nas samych nadmiarowe, niepotrzebne procedury biurokratyczne całkowicie wiązały nam ręce.
Zauważmy, że zarządzanie ryzykiem stało się już poważnym ryzykiem dla działalności organizacji.
Wiwat zdrowy rozsądek!